Siedzisz w kawiarni, jest Ci dobrze. Ale żeby dobrze było również innym, możesz ufundować poczęstunek innej osobie. Jak to zrobić? Kupujesz dwie kawy - jedną wypijasz sam, drugą "zawiesza się" dla nieznajomego, który zajrzy do kawiarni później. Kelner zaznacza to na tablicy. Potem ktoś inny, kto przychodzi do kawiarni, widzi "zawieszoną kawę" i może odebrać ją za darmo. Kreska na tablicy zostaje skreślona. Zamiast kawy można „zawiesić” herbatę, ciastko, sałatkę, itp.
To włoski zwyczaj zwany caffè sospeso, który być może przyjmie się w Polsce. To czysta bezwarunkowa przyjaźń –dzisiaj Ty częstujesz kogoś, jutro ktoś poczęstuje Ciebie.
Co ma z tego kawiarnia? Dzieje się coś nowego, ciekawego. To konkurencyjna przewaga, dodatkowa szansa na pozyskanie klienta. Takiego, który wierzy, że nawet w miejscu „komercyjnym” możliwe są bezinteresowne, ludzkie gesty.
Co ma z tego klient? „Częstujący” – dobry humor i poczucie, że zrobił coś fajnego. „Częstowany” – darmowy poczęstunek, może w danej chwili akurat bardzo potrzebny. Wszyscy są zadowoleni.
- Co na to urząd skarbowy? Z punktu widzenia fiskusa wszystko jest legalne. Produkt sprzedany, podatki zapłacone. Nie ma się do czego przyczepić.
- Martwi Cię, że nie wiesz, kto odbierze Twój poczęstunek-podarunek? Co za różnica, czy to student, bankier czy zabiegana kelnerka. Liczy się to, że Ty dajesz.
- Co robić, jeśli darmowa kawa przyciągnie bezdomnych? Po pierwsze, nie są oni częstymi gośćmi w kawiarniach. Po drugie, zawsze można znaleźć kompromis, który pozwoli uszanować drugiego człowieka. Ostatecznie gościowi uciążliwemu dla otoczenia można dać kawę na wynos.
- Czy to jest reklama? Nie, to projekt społeczny. Nikt na nim nie zarabia.